Rok temu, podczas wizyty w CERN, spacerując z polską ekipą badawczą uliczkami kampusu, zatrzymaliśmy się przy tabliczce „Route Marie Curie”, a Bianka Siwińska zadała proste, acz podchwytliwe pytanie: „Ej, a gdzie jest Skłodowska?” No bo jak to, zgubić połowę noblistki w miejscu, które słynie z dokładności obliczeniowej do setnych miejsc po przecinku? O pomoc w „poszukiwaniach” zaginionej Skłodowskiej poprosiliśmy minister Barbarę Nowacką, która uruchomiła machinę formalno-dyplomatyczną w Stałej Misji RP w Genewie, skąd poszła oficjalna Nota Werbalna państwa polskiego do CERNu. Efekt? Nasza wspaniała Maria „Dwojga-Nazwisk” od listopada dumnie króluje na campusie CERNu, we wszystkich systemach instytutu i w kantonie Genewy!
Czy nazwa ulicy na kampusie CERN może stać się punktem wyjścia do rozmowy o widzialności kobiet-naukowczyń? Bo przecież ta sprawa nie jest pytaniem jedynie o tabliczkę z nazwą ulicy. To pytanie o to, jak kultura naukowa traktuje kobiety: ich nazwiska, ich tożsamość, ich historię. Kto pierwszy dostrzegł ten „drobny szczegół” i dlaczego były to kobiety? Co mówi nam to o wrażliwości, która pozwala zauważyć nie tylko pomyłkę, ale mechanizm, który za nią stoi? I wreszcie: jak wyglądała procedura przywrócenia pełnej nazwy ulicy w jednej z najważniejszych instytucji naukowych świata: od pierwszej interwencji, przez działania administracyjne, aż po decyzję CERN?

CERN a „sprawa polska”
CERN to teren międzynarodowy (jedna jego część leży na terytorium Szwajcarii, druga – we Francji), a kampus instytutu funkcjonuje jak niewielkie miasto, z własną infrastrukturą, logistyką i topografią. Od lat 80. nazwy uliczek CERNu upamiętniają wybitnych naukowców. Wśród nich znajdują się m.in. Einstein, Dirac, Fermi, Rabi, Chandrasekhar. Jedną z ulic nazwano imieniem polskiej noblistki – w wersji francuskiej „Route Marie Curie”. Gdy myślimy o Marii Skłodowskiej-Curie, intuicyjnie czujemy, że jest „nasza” i „światowa” jednocześnie. Polka, która stworzyła francuską naukę. Europejka, która przebudowała fundamenty fizyki, chemii i medycyny. Kobieta, która miała dwa nazwiska nie z przypadku, tylko z wyboru.
Światowa pamięć o Skłodowskiej-Curie żyje w dwóch porządkach, które coraz mniej przystają do siebie. W tym pierwszym, tym historyczno-naukowym, jej pełne nazwisko jest oczywistością. Panteon, Sorbona, archiwa rodzinne, UNESCO, programy badawcze UE, biografie naukowe – wszędzie tam funkcjonuje jako Maria Skłodowska-Curie, zgodnie z tym, jak podpisywała się całe życie. W tym drugim porządku – w nazwach europejskich ulic, szkół, instytucji – widzimy już tylko: „Marie Curie”. Bez „Skłodowskiej”, bez jej polskiego pochodzenia – a tym samym bez wyboru, którego dokonała jako kobieta, przyjmując nazwisko męża, a zarazem nie rezygnując z nazwiska rodowego.
I właśnie dlatego historia o zmianie nazw ulicy w CERN – z „Route Marie Curie” na „Route Marie Skłodowska-Curie” – nie jest, jak niektórzy mogliby sądzić, „gorliwym polonizowaniem” pamięci, lecz przywracaniem jej integralności.
Między brandem a biografią: jak znikają kobiety z historii
Problem ten nie dotyczy zresztą wyłącznie CERN. Analizy europejskiej toponimii (Mapping Diversity, EDJNet) pokazują, że Maria Curie jest jedną z najczęściej upamiętnianych kobiet w nazwach ulic w Europie: pojawia się w miastach Francji, Niemiec, Włoch, Hiszpanii, Portugalii, Belgii, Luksemburga, Irlandii. W całej ich bazie żadna z ulic nie nosi formy „Skłodowska-Curie”. To samo dotyczy nazw szkół i przestrzeni publicznej: Lycée Marie Curie, Marie Curie Gymnasium, Marie Curie Hospice, Avenida Marie Curie. W USA sytuacja wygląda identycznie: szkoły, ulice, instytucje mają nazwę „Marie Curie”. W Wielkiej Brytanii powstała cała sieć hospicjów im. Marie Curie – bez śladu „Skłodowskiej”! We Francji, gdzie Maria mieszkała i pracowała ponad 30 lat, dominują nazwy „Marie Curie” oraz „Pierre et Marie Curie”. Jest jedna wyraźna anomalia: Polska, gdzie pełna forma „Maria Skłodowska-Curie” jest normą, a nie wyjątkiem.
Co ciekawe – tam, gdzie pamięć o Marii ma wymiar formalny, instytucjonalny, finansowy lub naukowy, sprawy wyglądają inaczej. Programy Komisji Europejskiej „Marie Skłodowska-Curie Actions” konsekwentnie używają pełnej formy jej nazwiska – bo tak jest poprawnie, tak jest zgodnie z faktami, tak jest zgodnie z jej wolą i historycznym zapisem. Ta forma pojawia się w dokumentach z Sorbony, w materiałach PAN, w aktach Komitetu Noblowskiego i w jej własnych notatkach laboratoryjnych. Skrócenie jej nazwiska to nie „wersja alternatywna”, ale błąd w relacjonowaniu biografii.
Ten rozdźwięk dobrze pokazuje mechanizm symbolicznej marginalizacji: system formalnie uznaje pełną tożsamość badaczki, ale w codziennej pamięci zbiorowej, zapisanej na tabliczkach ulic i nazwach szkół, redukuje ją do uproszczonego, łatwiejszego do wymówienia brandu. Bo „Curie” stało się marką: rad, promieniotwórczość, dwa Noble, Instytut Curie, dziedzictwo naukowe. Tymczasem Maria do końca życia świadomie używała swojego polskiego nazwiska. Podpisywała się nim w listach, w dokumentach, w publikacjach. Nie pozwalała, by je pomijano. Jej polskość nie była jedynie wspomnieniem z dzieciństwa ani ciekawostką biograficzną – była czymś, co nosiła publicznie. Wbrew modom, wbrew presji asymilacyjnej, wbrew francuskim instytucjom, które chętnie widziałyby ją wyłącznie jako „Madame Curie”. Ona sama zawsze była Skłodowską-Curie. I dokładnie tak jest pochowana w Panteonie.
Halo, CERN? Zgubiliście pół noblistki!
Co ciekawe, na przełomie 2024 i 2025 roku tę nieścisłość dostrzegły równolegle dwie zupełnie niezależne grupy kobiet: polskie badaczki pracujące w CERN i zespół Perspektywy Women in Tech. Obie strony, nie mając pojęcia o działaniach tych drugich, zaczęły zadawać identyczne pytania: Jak to możliwe, że jednej z najważniejszych kobiet w historii nauki „skrócono” nazwisko o połowę? Dlaczego w instytucji, która bazuje na twardych danych i naukowej precyzji, zabrakło podstawowej rzetelności biograficznej? I czemu to zawsze kobiece nazwiska znikają jako pierwsze?
Rok temu podczas wizyty studyjnej Perspektyw Women in Tech w CERN, spacerując z polską ekipą badawczą uliczkami cernowskiego kampusu, Bianka Siwińska, prezeska naszej fundacji, zatrzymała się przy tabliczce „Route Marie Curie” i zapytała: „Ej, a gdzie jest Skłodowska?”.
To było dokładnie to pytanie, które w Perspektywach zadajemy od lat, zajmując się obecnością kobiet w STEM: dlaczego ich nazwiska, dokonania i pełne biografie tak łatwo ulegają skróceniu albo uproszczeniu? Naszą rolą jest wzmacnianie kobiet w nauce i technologii: wspieramy je, łączymy środowiska, budujemy sieci wymiany, pokazujemy role models, dbamy o ich widoczność w przestrzeni publicznej. Jeśli z mapy CERN znika połowa nazwiska największej polskiej naukowczyni to nie jest drobiazg – to sygnał, że ten mechanizm funkcjonuje nawet w kręgach naukowych. Dlatego takie pytania są dla nas naturalne i konieczne, a działania związane ze zmianą – szybkie i konkretne.
Zgłoszenie tej nieścisłości trafiło następnie do Ministerstwa Edukacji Narodowej, gdzie sprawę objęła swoim nadzorem minister Barbara Nowacka – z wykształcenia informatyczka, kobieta STEM, która od lat konsekwentnie dba o reprezentację kobiet w edukacji i nauce.
– Zmiana nazwy ulicy na „Maria Skłodowska-Curie” podkreśla znaczenie jej wkładu w rozwój fizyki i chemii oraz światowy wymiar jej dokonań, które uczyniły ją postacią ikonową w historii nauki – podkreśla Ministerstwo Edukacji – W środowisku międzynarodowym często pojawia się argument, że polskie nazwiska są trudne do wymówienia przez obcokrajowców. Nie powinno to jednak stanowić bariery ani pretekstu do ich skracania czy pomijania. Uwzględnienie zarówno nazwiska rodowego „Skłodowska”, jak i nazwiska męża „Curie” w nazwie ulicy odzwierciedla pełną tożsamość Marii Skłodowskiej-Curie, zapewniając właściwe rozpoznanie jej osoby w kontekście dziedzictwa naukowego i narodowego. Dbanie o przedstawianie pełnych danych biograficznych tak wybitnych postaci, jak Maria Skłodowska-Curie, sprawia, że stają się one bardziej widoczne w przestrzeni publicznej. We współczesnej historiografii ważnym nurtem jest przywracanie głosu i miejsca osobom, o których przez lata mówiono zbyt rzadko, w szczególności kobietom, które od wieków wnosiły znaczący wkład w przestrzeń publiczną, rozwój polskiego społeczeństwa, kultury i nauki. Nie należy ich pomijać, lecz przeciwnie pielęgnować ich dorobek, podkreślać obecność oraz dbać o dobre imię. Podobnie jak w tej sprawie, tak i w innych podobnych przypadkach administracja publiczna powinna podejmować działania zapobiegające marginalizowaniu tych ważnych postaci.
Dla minister Barbary Nowackiej nie był to temat drugorzędny, lecz kwestia rzetelności historycznej i symbolicznej widoczności kobiet w przestrzeni publicznej. W 2025 roku Ministerstwo przekazało oficjalną Notę Werbalną nr 722.144.2025.300 do Stałej Misji RP przy ONZ w Genewie: formalny dokument dyplomatyczny z prośbą o uzupełnienie nazwy ulicy zgodnie z prawdą historyczną i obowiązującą nomenklaturą.
Tymczasem około pięciu miesięcy temu w CERN ten sam problem zauważyły także dwie polskie badaczki, Weronika Głuchowska i Anna Kario. Zamiast kolejnych rozmów o tym, że „to niefortunne, ale pewnie zbyt skomplikowane do zmiany”, złożyły krótkie, formalne zgłoszenie do Diversity & Inclusion Office. Aby dołączyć rzetelne uzasadnienie, poprosiły o konsultację Barbarą Gołębiowską, dyrektorkę Muzeum Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie, która przekazała materiały źródłowe dotyczące podpisów i nazwiska uczonej.

Wszędzie tam, gdzie użycie nazwiska miało swoją wyjątkową wagę, Maria zabiegała o nazwisko podwójne, podkreślając fakt, że przez całe życie czuła się Polką i była związana ze swoją Ojczyzną pochodzenia. To dlatego nazwała na cześć Polski pierwszy odkryty przez siebie pierwiastek – polon, wspierała polską naukę oraz zainicjowała wybudowanie Instytutu Radowego w Warszawie. Zapis podwójnego nazwiska – na wyraźne życzenie Marii – znalazł się na drugim dyplomie noblowskim, gdy została wyróżniona indywidualną nagrodą Nobla z dziedziny chemii. Tak podpisała polskie wydanie swojego doktoratu z 1903 r. i – co bardzo ważne – także francuskie wydanie doktoratu.
Skłodowska w końcu wraca do CERNu!
Wniosek polskich badaczek trafił na podatny grunt w CERN, gdzie była już procedowana sprawa uruchomiona przez Ministerstwo Edukacji Narodowej i minister Barbarę Nowacką. Czy to nie wspaniałe i budujące, że dwie niezależne od siebie grupy Polek równolegle upomniały się o pełną tożsamość Skłodowskiej i obie ścieżki doprowadziły do tego samego rezultatu?
– Ważnym momentem była również wizyta wiceminister edukacji w CERN w listopadzie tego roku – mówi MEN – Katarzyna Lubnauer odbyła wizytę studyjną w ośrodku badawczym, wspierając programy realizowane dla polskich nauczycieli fizyki we współpracy z CERN. Spotkała się również ze społecznością Polaków pracujących w tym miejscu. Podczas rozmowy z dyrektorem generalnym, który obejmie swoją funkcję z początkiem nowego roku, zwróciła uwagę na kwestię pełnego nazewnictwa uliczki. CERN przekazał stronie polskiej notę wyjaśniającą. Protokół CERN, we współpracy z dyrekcją, przychylił się do postulatu strony polskiej.
I tak – w listopadzie 2025, gdy CERN odpowiedział na Notę Werbalną Ministerstwa Edukacji oficjalnym pismem, w którym czytamy:
„CERN pragnie podkreślić, że oddanie hołdu osiągnięciom naukowym i dziedzictwu Marii Skłodowskiej-Curie, poprzez nadanie jej imienia drodze oraz sali konferencyjnej na terenie CERN, stanowi dla Organizacji zaszczyt najwyższej rangi. CERN potwierdza, iż podjęte zostały niezbędne działania, aby nazwy te odpowiadały życzeniom rodziny i obowiązującym standardom międzynarodowym. W wyniku tych działań zarówno droga, jak i sala konferencyjna noszą obecnie pełną nazwę: Maria Skłodowska-Curie.
Organizacja uprzejmie informuje, że zmiana ta została wprowadzona we wszystkich wewnętrznych rejestrach, systemach informatycznych oraz platformach online CERN, a nowa tablica z nazwą drogi została zainstalowana. Odpowiedni wpis w Wikipedii został również zaktualizowany. CERN wskazuje, że jako iż droga znajduje się w części terytorium CERN leżącej na obszarze Konfederacji Szwajcarskiej, formalna zmiana nazwy w rejestrze dróg wymaga zatwierdzenia przez Radę Państwa Kantonu Genewa. Procedura ta została wszczęta i zostanie zakończona w stosownym terminie po finalizacji działań przez właściwe władze kantonalne”.
To również moment godny odnotowania: ogromna, wielonarodowa instytucja, obudowana procedurami i tradycyjnie dość powolna w działaniach, zareagowała w sposób szybki, klarowny i niezwykle życzliwy. CERN potraktował sprawę serio i po prostu zrobił to, co należało zrobić.
– Niezmiernie cieszy postawa, jaką zaprezentował CERN – podkreśla Ministerstwo – Otwartość i gotowość do działania w tej sprawie były widoczne również po stronie kierownictwa instytucji podczas listopadowej wizyty studyjnej. Ministerstwo Edukacji Narodowej docenia świadomość CERN-u, jak istotna jest ta zmiana dla współpracy obu instytucji”. Działanie CERN może stanowić wzór dla innych instytucji i miejsc. Gdy tylko pojawią się podobne sygnały, MEN będzie reagował w taki sam sposób. Nie będziemy pozostawać bierni wobec takich kwestii. Ważne jest wzmacnianie świadomości zarówno Polaków, jak i społeczności międzynarodowej dotyczącej znaczącego wpływu kobiet na dzieje Polski i świata. Należy odnotować wyraźny trend we współczesnej historiografii nie tylko naukowej polegający na przywracaniu głosu oraz miejsca na kartach historii grupom wcześniej wykluczonym lub niedostrzeganym, w tym kobietom.
W ten sposób dwa równoległe, niezależne impulsy – oddolne i instytucjonalne – doprowadziły do korekty w jednej z najważniejszych instytucji naukowych świata. Mały szczegół? Może. Ale nazwiska kobiet to nie są szczegóły. Interwencja Fundacji Edukacyjnej Perspektywy, Ministerstwa Edukacji Narodowej, badaczek CERNu i Muzeum Marii Skłodowskiej-Curie nie była gestem sentymentalnym. Była gestem dbałości o rzetelną historię nauki. O precyzję. O to, żeby kobiety w STEM nie traciły swojego imienia po drodze, bo bardzo często właśnie tak się zaczyna ich wymazywanie. Od skrótów, od uproszczeń, od obcinania nazwisk, od pomijania tożsamości, od wybierania dla nich tej wersji historii, która jest “łatwiejsza” albo bardziej medialna. A Perspektywy od lat pracują nad tym, by kobiety w nauce były obecne pełnym głosem i pełnym nazwiskiem.
– Przykład Marii Skłodowskiej-Curie pokazuje, że była nie tylko wybitną naukowczynią, lecz także osobą przełamującą stereotypowe konwenanse w trudnych czasach – mówi Ewelina Gorczyca, rzeczniczka prasowa MEN – Oprócz faktów z jej życia i odkryć, warto zwrócić uwagę na jej postawę, dylematy moralne i etyczne oraz wartości, które reprezentowała. Jej przykład można wykorzystać w pracy z uczniami do rozmów i analiz, uwzględniając kontekst historyczny i społeczny. Doskonale wpisuje się to w reformę „Kompas Jutra”, która kładzie nacisk nie tylko na wiedzę faktograficzną, lecz także na rozwijanie kompetencji, takich jak analiza, krytyczne myślenie i formułowanie własnego zdania. W ramach reformy Kompas Jutra MEN proponuje również tzw. tygodnie projektowe, łączące różne perspektywy i przedmioty. Postać Marii Skłodowskiej-Curie może więc stać się centrum takiego projektu, łączącego różne punkty widzenia fizyczny, historyczny, etyczny czy filozoficzny. Dla MEN istotne było podkreślenie widzialności i dorobku polskiej naukowczyni. Portret Marii Skłodowskiej-Curie dumnie wisi również przy wejściu do gabinetu Minister Edukacji. Szczególnie ważne jest dla podkreślanie miejsca kobiet w historii. MEN jest gotowy na współpracę i będzie wspierał tego typu działania.
Widzicie więc, że ta historia nie dotyczy tylko nazwy ulicy. To przykład, jak łatwo – nawet w środowisku naukowym – utrwalają się błędne skróty biograficzne, i jak ważne jest, aby zarówno instytucje, jak i społeczności badawcze dbały o precyzję w opisach kobiet-naukowców. Konsekwencja Marii Skłodowskiej-Curie w używaniu pełnego nazwiska jest faktem historycznym. Przywrócenie tej formy na mapie CERN jest więc aktem korekty, a nie reinterpretacji.
Dziękujemy CERN za szybką reakcję i partnerskie podejście,
a Minister Barbarze Nowackiej za pomoc i nadanie sprawie urzędowego trybu!

Tekst: Olga Gromek, Fundacja Edukacyjna Perspektywy